Tężnia w Parku Ładosia pod lupą. Kandydat upraszcza, ale gmina też nie pokazuje pełnego obrazu

Sprawdziliśmy nagranie Rafała Kozickiego, odpowiedź Urzędu Miejskiego w Głogowie Małopolskim, dokumentację programu Fundusze Europejskie dla Podkarpacia oraz badania naukowe, na które powołuje się sama Gmina.
Wniosek? Nie da się uczciwie powiedzieć, że jedna strona mówi prawdę, a druga wyłącznie wprowadza mieszkańców w błąd.
Kandydat za mocno uogólnia temat bakterii E. coli. Z kolei Gmina odpowiada częściowo na argument, którego w analizowanym nagraniu nie ma, nie przedstawia wyliczenia kosztów utrzymania tężni, a w części dotyczącej bezpieczeństwa pomija bardzo niewygodne wyniki znajdujące się w publikacji naukowej, którą sama umieściła w swoich źródłach.
I właśnie te szczegóły zmieniają obraz całego sporu.
Najpierw ustalmy, co naprawdę powiedział kandydat
W przesłanym nagraniu Rafał Kozicki mówi, że chce pilnować, aby pieniądze mieszkańców nie były wydawane „w sposób głupi”, a następnie pyta, czy Gmina Głogów Małopolski rzeczywiście potrzebuje tężni solankowej.
Padają później trzy konkretne tezy.
Pierwsza: badania mają wskazywać, że tężnia jest „siedliskiem bakterii E. coli”.
Druga: utrzymanie obiektu może kosztować Gminę nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie.
Trzecia: zaoszczędzone dzięki rezygnacji z takiego wydatku pieniądze można byłoby przeznaczyć na inne potrzeby, chociażby pokrycie wzrostu kosztów energii przy dłuższym oświetleniu ulic.
I tu pojawia się pierwsza zasadnicza różnica między filmem a odpowiedzią Urzędu.
Gmina obala argument o „drodze zamiast tężni”. Tyle że w tym filmie kandydat tego nie mówi
Urzędowy artykuł bardzo szeroko wyjaśnia, że pieniędzy z unijnego projektu nie można po prostu zabrać z tężni i przeznaczyć na dowolną drogę, szkołę czy kanalizację.
To jest co do zasady prawda.
Projekt „Wysoka jakość przestrzeni publicznych na terenie ROF” jest realizowany w ramach konkretnego działania FEPK.06.01, a środki mają określone przeznaczenie. Nie są workiem pieniędzy, z którego samorząd może w dowolnym momencie wyciągnąć kilka milionów i sfinansować zupełnie inne zadanie. Oficjalna dokumentacja naboru określa zarówno cel projektu, jak i maksymalny poziom dofinansowania.
Problem polega na czymś innym.
W analizowanym przez nas nagraniu Kozicki nie mówi: „zabierzmy unijną dotację z tężni i wybudujmy za nią drogę”.
Mówi o pieniądzach, które w przyszłości trzeba będzie wydawać na UTRZYMANIE tężni. To zupełnie inny portfel.
Koszt budowy i dofinansowanie inwestycji to jedno. Późniejsze wydatki bieżące na energię, solankę, konserwację, dezynfekcję, badania, naprawy czy obsługę to drugie.
Tymczasem Gmina znaczną część odpowiedzi poświęca wykazywaniu, dlaczego nie można przeznaczyć dotacji na drogę.
To retorycznie wygodna odpowiedź, ale nie jest odpowiedzią na najważniejszy finansowy argument postawiony w nagraniu.
Można powiedzieć ostrzej: Urząd zbudował sobie łatwiejszy argument do obalenia niż ten, który faktycznie padł w filmie.
Czy rezygnacja z tężni oznacza utratę 9 mln zł? Tu jedno słowo robi ogromną różnicę
Gmina pisze, że rezygnacja z jednego elementu projektu „może w konsekwencji doprowadzić do utraty dofinansowania dla całego zakresu przedsięwzięcia”, wynoszącego około 9 mln zł.
Kluczowe jest słowo: „może”.
Nie: „spowoduje”.
Nie: „automatycznie oznacza”.
Nie: „na pewno stracimy 9 mln”.
I słusznie, bo system realizacji Funduszy Europejskich przewiduje możliwość zmian w projektach. Sam Urząd Marszałkowski szkoli beneficjentów w zakresie „dopuszczalnych modyfikacji i aneksów do umowy”, a publikowane wzory umów EFRR przewidują procedurę występowania o zgodę na zmianę zakresu rzeczowego projektu. Instytucja Zarządzająca może taką zmianę zaakceptować albo jej odmówić.
To NIE oznacza, że Gmina może teraz bez żadnych konsekwencji wykreślić tężnię.
Nie oznacza też, że Instytucja Zarządzająca zgodziłaby się na taką zmianę.
Oznacza natomiast, że z dostępnych publicznie informacji nie wynika automatyzm: „nie ma tężni = przepada całe 9 mln zł”.
Aby takie twierdzenie rozstrzygnąć, potrzebna byłaby konkretna umowa dotycząca tego projektu, jej załączniki, wskaźniki oraz – najlepiej – pisemne stanowisko Instytucji Zarządzającej w sprawie ewentualnej zmiany.
Dlatego Gmina ma rację, ostrzegając przed ryzykiem dla dofinansowania. Nie przedstawiła jednak mieszkańcom dowodu, że rezygnacja właśnie z tężni MUSIAŁABY oznaczać utratę całych około 9 mln zł.
Słowo „może” robi tutaj całą robotę.
Kandydat mówi o E. coli. Czy to straszenie?
Nie jest to historia wyssana z palca.
Badanie opublikowane w 2023 roku dotyczyło miejskiej tężni z zamkniętym obiegiem solanki w Krakowie. Próbki pobierano przez dwa sezony – w 2021 i 2022 roku.
Wynik był niepokojący: E. coli stwierdzono we wszystkich badanych próbkach solanki. Okresowo wykrywano również Enterococcus faecalis i Clostridium perfringens. Autorzy stwierdzili, że sama wysoka zawartość soli nie zapewniała stałej eliminacji bakterii.
Co więcej, kolejne badanie tych samych naukowców, opublikowane w 2025 roku, dotyczyło E. coli wyizolowanej z solanki miejskiej tężni w obiegu zamkniętym. Analizowano 40 izolatów; wykazano oporność na antybiotyki, a autorzy określili badaną solankę jako rezerwuar opornych szczepów E. coli stanowiących potencjalne zagrożenie dla zdrowia publicznego.
A więc kandydat ma rzeczywistą podstawę naukową, gdy mówi, że w tężniach tego typu występowała E. coli.
Ale jego wypowiedź również wymaga korekty.
Nie można na podstawie badań jednej miejskiej instalacji powiedzieć, że KAŻDA tężnia jest „siedliskiem E. coli”, a tym bardziej że przyszła tężnia w Głogowie Małopolskim na pewno będzie skażona.
To zbyt daleko idące uogólnienie.
Druga sprawa: czym innym jest obecność bakterii w solance znajdującej się w instalacji, a czym innym obecność bakterii w unoszącej się mgle, którą wdycha człowiek.
I tutaj Gmina ma mocny argument.
Gmina słusznie przywołuje badanie mgły. Ale historia na nim się nie kończy
W badaniu mgły solankowej prowadzonym w sezonach 2021 i 2022 E. coli rzeczywiście nie wykryto. Ogólna liczebność bakterii i pleśni nie przekraczała wartości rekomendowanych przez autorów. Jednocześnie wraz ze wzrostem temperatury i spadkiem stężenia solanki rosła liczba niektórych mikroorganizmów.
To istotny argument na korzyść tężni.
Gdyby na tym kończyła się literatura naukowa, odpowiedź Gminy byłaby znacznie mocniejsza.
Tyle że się nie kończy.
I tutaj zaczyna się najbardziej kłopotliwy dla Urzędu fragment całej sprawy.
Najbardziej niewygodne dla Gminy jest… źródło, które sama podała
Wśród źródeł Urząd wymienia publikację Bodziackiego i Wolny-Koładki z 2026 roku dotyczącą bezpieczeństwa miejskich tężni z zamkniętym obiegiem.
To bardzo ważna praca, bo podsumowuje kilka lat badań krakowskich tężni i zawiera nowsze informacje niż wyniki z lat 2021–2022.
I właśnie w tej publikacji autorzy opisują, że Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie zamontował w 2025 roku przepływowe lampy UV pracujące bez przerwy przez całą dobę.
Po ich instalacji w solance ponownie wykryto E. coli oraz E. faecalis.
Autorzy napisali, że w badanym przypadku wynik podważył skuteczność zastosowanego rozwiązania UV. Cztery dni po całkowitej wymianie solanki i dezynfekcji instalacji bakterie wykryto ponownie. Trzeba bardzo wyraźnie zaznaczyć, że te konkretne wyniki z 2025 roku autorzy oznaczyli jako dane niepublikowane, a więc mają one słabszą wagę dowodową niż pełne, osobno opublikowane badanie. Mimo to znajdują się w recenzowanym artykule, na który powołuje się sama Gmina.
To jeszcze nie wszystko.
W tej samej publikacji autorzy podają, że w ponownych pomiarach wykonanych w sierpniu 2025 roku E. coli stwierdzono również w MGLЕ solankowej – na poziomie 90 CFU/m³. Także tutaj autorzy zaznaczają, że chodzi o dane niepublikowane.
Nie jest to dowód, że identyczna sytuacja wystąpi w Głogowie Małopolskim.
Nie jest to również podstawa do stwierdzenia, że lampy UV „nie działają” w każdej instalacji. Skuteczność zależy m.in. od konstrukcji systemu, dawki UV, przepływu, jakości cieczy i eksploatacji.
Ale jest to bardzo poważny powód, aby nie przedstawiać lampy UV mieszkańcom jako prostego rozwiązania problemu.
A właśnie na UV Gmina mocno stawia
Urząd informuje, że projekt tężni w Głogowie Małopolskim przewiduje dezynfekcję za pomocą lamp UV. Następnie przedstawia równanie:
odpowiednia solanka + właściwe stężenie + wymiana + czysta instalacja + UV + monitoring = ograniczenie ryzyka.
Brzmi uspokajająco.
Tyle że źródło naukowe nr 4, podane przez sam Urząd, opisuje przypadek, w którym ciągła dezynfekcja UV nie doprowadziła do eliminacji E. coli i E. faecalis.
I tego już w urzędowym artykule nie przeczytamy.
To jest największa słabość części naukowej komunikatu Gminy.
Nie chodzi o to, że Urząd podał nieprawdziwe badanie. Podał prawdziwe.
Problem w tym, że wybrał z literatury informacje uspokajające, a nie przedstawił równie wyraźnie tych, które komplikują przekaz.
To można uczciwie nazwać selektywnym przedstawieniem faktów. Nie jest to dowód na „kłamstwo”, ale z pewnością nie jest to pełny obraz aktualnego stanu badań.
Czy tężnia ma „naukowo potwierdzone działanie”? To zależy, o jakie działanie pytamy
Gmina stawia pytanie: „Czy tężnia ma naukowo potwierdzone działanie?” i odpowiada: „Tak”.
Po chwili doprecyzowuje jednak, że chodzi o potwierdzone wytwarzanie charakterystycznego aerozolu solankowego.
To prawda.
Badanie przeprowadzone w tężni Uzdrowiska Kopalnia Soli „Wieliczka” wykazało, że w jej obrębie zmienia się skład aerozolu. Więcej było m.in. chlorków, sodu i siarczanów, a skład pod pewnymi względami przypominał aerozol nadmorski.
Ale to było badanie SKŁADU POWIETRZA, a nie badanie kliniczne udowadniające, że miejska mikrotężnia z zamkniętym obiegiem leczy mieszkańców.
I ponownie – publikacja z 2026 roku, którą cytuje Urząd, stwierdza wprost, że brakuje badań naukowych potwierdzających terapeutyczny charakter instalacji takich jak miejskie mikrotężnie. Autorzy wskazują przede wszystkim ich funkcję rekreacyjną, społeczną i turystyczną.
Dlatego odpowiedź należy rozdzielić.
Czy tężnia rzeczywiście wytwarza słony aerozol? Tak.
Czy zmienia skład powietrza w najbliższym otoczeniu? Tak.
Czy mamy mocny dowód naukowy, że mała miejska tężnia w zamkniętym obiegu przynosi mieszkańcom konkretne efekty lecznicze? Nie.
To zasadnicza różnica.
A co z kosztami? Tutaj argument kandydata jest całkiem realny
Rafał Kozicki mówi o możliwości ponoszenia „kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie” na utrzymanie tężni.
Nie znaleźliśmy opublikowanego przez Gminę Głogów Małopolski szczegółowego wyliczenia przyszłych rocznych kosztów eksploatacji tej konkretnej instalacji.
Ale sama kwota podana przez kandydata zdecydowanie nie jest absurdalna.
W oficjalnych materiałach Katowic dla tężni w Parku Kościuszki wskazywano około 40 tys. zł rocznie kosztów utrzymania. W innym katowickim projekcie wymieniano koszty energii, dostarczania solanki i obsługi technicznej.
Z kolei w oficjalnej ocenie projektu budżetu obywatelskiego w Szczecinie oszacowano utrzymanie jednej tężni nawet na około 100 tys. zł rocznie, obejmując m.in. nadzór, konserwację, uzupełnianie solanki, energię elektryczną, wodę, ścieki oraz kontrole. Miasto zaznaczyło przy tym, że rzeczywisty koszt zależy od warunków lokalnych i atmosferycznych.
Nie wolno przenosić tych kwot 1:1 na Głogów Małopolski.
Można natomiast stwierdzić, że „kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie” mieści się w realnym przedziale kosztów spotykanym w innych samorządach.
A więc w tej części kandydat nie rzuca kwotą z kosmosu.
Co więcej, właśnie tego argumentu Gmina w swoim obszernym artykule praktycznie nie rozlicza.
Dowiadujemy się bardzo dużo o tym, dlaczego nie można przesunąć dotacji na drogę, ale nie dowiadujemy się, ile konkretnie mieszkańcy Głogowa Małopolskiego będą dopłacać każdego roku do funkcjonowania tężni.
A to jest pytanie całkowicie zasadne.
Dotacja zmniejsza koszt budowy. Nie sprawia jednak, że późniejsza eksploatacja staje się darmowa.
„Trzebownisko też buduje tężnię” nie jest argumentem ekonomicznym ani naukowym
Gmina zwraca uwagę, że podobną tężnię realizuje także Gmina Trzebownisko.
Może to być argument pokazujący, że tego typu infrastruktura mieści się w założeniach projektu ROF i nie jest czymś wymyślonym wyłącznie w Głogowie Małopolskim.
Ale na tym wartość tego argumentu się kończy.
Fakt, że inna gmina buduje podobny obiekt, nie dowodzi ani jego opłacalności, ani bezpieczeństwa, ani skuteczności zdrowotnej.
O tym powinny decydować rachunek kosztów, dokumentacja techniczna, sposób eksploatacji i wyniki badań – a nie liczba samorządów, które kupiły podobne rozwiązanie.
ZA tężnią
Argumenty przemawiające za inwestycją są realne.
Tężnia jest częścią większego, od lat przygotowywanego projektu i nie pojawiła się kilka tygodni przed wyborami. Sam przetarg jest rzeczywiście prowadzony jako część projektu „Wysoka jakość przestrzeni publicznych na terenie ROF”.
Dzięki dofinansowaniu europejskiemu Gmina może stworzyć infrastrukturę rekreacyjną przy niższym obciążeniu inwestycyjnym własnego budżetu.
Tężnia rzeczywiście generuje charakterystyczny aerozol solankowy. Może być miejscem odpoczynku, spotkań, spacerów i dodatkową atrakcją Parku Ładosia.
Starsze badanie samej mgły solankowej z lat 2021–2022 również daje argument uspokajający: E. coli wówczas w niej nie wykryto, a ogólne poziomy bakterii i pleśni nie przekraczały przyjętych przez autorów wartości rekomendowanych.
To wszystko są uczciwe argumenty „za”.
PRZECIW tężni
Równie realne są argumenty po drugiej stronie.
Tężnia będzie generowała koszty również po zakończeniu budowy. Bez lokalnej prognozy kosztów mieszkańcy nie wiedzą obecnie, czy będzie to 20, 40, 70 czy 100 tys. zł rocznie.
W zamkniętych obiegach solanki udokumentowano problemy mikrobiologiczne, w tym obecność E. coli.
Nowsza publikacja z 2026 roku opisuje również problemy po zastosowaniu UV i wskazuje na potrzebę stworzenia standardów sanitarnych dla miejskich mikrotężni. Autorzy informują, że zainteresował się tym Główny Inspektorat Sanitarny i planowane są rekomendacje dotyczące eksploatacji, zasad bezpiecznego korzystania oraz nadzoru.
Nie ma również mocnych dowodów potwierdzających terapeutyczne działanie miejskich mikrotężni z zamkniętym obiegiem. Mogą być wartościową inwestycją rekreacyjną – ale to coś innego niż inwestycja o udowodnionym działaniu leczniczym.
I wreszcie istnieje koszt alternatywny. Nawet jeżeli środki unijne nie mogą zostać dowolnie przeniesione na drogę, każda nowa infrastruktura wymaga później pieniędzy z budżetu na eksploatację. To właśnie ten koszt powinien być porównywany z innymi potrzebami mieszkańców.
Kto więc ma rację?
Najuczciwszy werdykt wygląda następująco:
Sporna kwestia| Ocena
„Unijne pieniądze z tężni można po prostu przeznaczyć na drogę”| Gmina ma rację, że nie można. Ale w analizowanym filmie kandydat tego nie powiedział.
„Rezygnacja z tężni oznacza utratę 9 mln zł”| Gmina mówi ostrożniej: „może”. Ryzyko istnieje, ale automatyczna utrata całej kwoty nie została publicznie udowodniona.
„Tężnie są siedliskiem E. coli”| Kandydat opiera się na rzeczywistych badaniach, ale zbyt szeroko je uogólnia. E. coli stwierdzono w badanych instalacjach, co nie oznacza, że każda tężnia jest skażona.
„W mgle nie ma E. coli”| Było to prawdą dla badań z lat 2021–2022. Nowsza publikacja z 2026 r. przytacza jednak późniejszy przypadek wykrycia E. coli w mgle, zaznaczając, że są to dane niepublikowane.
„UV ograniczy problem”| Może być elementem zabezpieczenia, ale samo UV nie daje gwarancji. Źródło cytowane przez Gminę opisuje przypadek nieskuteczności takiego rozwiązania.
„Tężnia ma naukowo potwierdzone działanie”| Tak – jeśli mówimy o wytwarzaniu aerozolu. Nie – jeśli rozumiemy przez to udowodnione działanie lecznicze miejskiej mikrotężni.
„Utrzymanie może kosztować kilkadziesiąt tysięcy rocznie”| To wiarygodna wielkość. Inne samorządy szacowały podobne lub wyższe koszty. Dokładnej kwoty dla Głogowa Gmina nie przedstawiła.
Czy Gmina „kręci”?
Nie mamy podstaw, aby napisać, że Urząd po prostu kłamie.
Duża część informacji o mechanizmie unijnego finansowania jest prawidłowa. Prawidłowe jest również stwierdzenie, że bezpieczeństwo zależy od właściwej eksploatacji i że sama obecność mikroorganizmów nie oznacza automatycznie zagrożenia dla użytkowników.
Ale urzędowy artykuł zdecydowanie nie jest neutralnym „fact-checkiem”.
Po pierwsze, bardzo obszernie obala możliwość przesuwania dotacji na drogi, choć tego argumentu w analizowanym filmie nie ma.
Po drugie, ostrzega przed utratą około 9 mln zł, lecz nie pokazuje mieszkańcom konkretnego zapisu umowy ani stanowiska Instytucji Zarządzającej wskazującego, że usunięcie jednego elementu rzeczywiście oznaczałoby utratę całego dofinansowania.
Po trzecie, nie odpowiada konkretnie na zarzut dotyczący przyszłych kosztów eksploatacji.
Po czwarte – i to jest najważniejsze – powołuje się na publikację naukową z 2026 roku, ale pomija znajdujące się w niej informacje o wykryciu bakterii po zastosowaniu UV i późniejszym wykryciu E. coli w mgle.
To nie jest fałszowanie badań.
To jest wybieranie z badań tych fragmentów, które lepiej pasują do urzędowej argumentacji.
A jeśli Gmina rozpoczyna swój tekst deklaracją „rozmawiajmy o faktach”, to powinna pokazywać również fakty dla siebie niewygodne.
Pięć dokumentów, które zakończyłyby sporą część tej dyskusji
Zamiast kolejnej wymiany politycznych uszczypliwości Gmina mogłaby bardzo łatwo podnieść poziom debaty, publikując:
– dokładny zapis umowy o dofinansowanie dotyczący konsekwencji rezygnacji z jednego elementu projektu oraz ewentualne stanowisko Instytucji Zarządzającej w sprawie tężni;
– prognozowany roczny koszt eksploatacji tężni w Parku Ładosia, z rozbiciem na energię, solankę, wodę, serwis, wymiany, dezynfekcję i badania;
– szczegółowe parametry systemu UV oraz sposób potwierdzenia jego skuteczności;
– procedurę badań mikrobiologicznych: jak często będą wykonywane, przez jakie laboratorium i jakie wyniki spowodują natychmiastowe wyłączenie obiektu;
– plan postępowania w przypadku wykrycia E. coli, E. faecalis lub innych niepożądanych mikroorganizmów.
Wtedy mieszkańcy mogliby ocenić tę inwestycję na podstawie konkretnych liczb i procedur, a nie kampanijnych filmów z jednej strony i uspokajających komunikatów urzędowych z drugiej.
Nasz werdykt
Rafał Kozicki przesadza, kiedy z badań konkretnych instalacji tworzy ogólną tezę, że tężnia jest „siedliskiem E. coli”. Nie ma podstaw, by dziś twierdzić, że przyszła tężnia w Parku Ładosia będzie skażona albo niebezpieczna.
Ale nie można też zbyć jego wypowiedzi jako bezpodstawnego straszenia.
E. coli rzeczywiście wykrywano w solance miejskich tężni z zamkniętym obiegiem. Problem mikrobiologiczny jest rzeczywisty i jest przedmiotem aktualnych badań naukowych. Koszty eksploatacji liczone w dziesiątkach tysięcy złotych rocznie również są realne.
Gmina ma mocny argument w sprawie zasad finansowania projektu. Ma też rację, że tężnia nie jest pomysłem powstałym „z dnia na dzień”.
Znacznie słabiej wypada jednak tam, gdzie zaczyna przekonywać o bezpieczeństwie i finansowych konsekwencjach rezygnacji.
Najbardziej uderzające jest to, że źródło naukowe wskazane przez sam Urząd zawiera informacje podważające zbyt proste przekonanie, że odpowiednie stężenie, czyszczenie i lampa UV zamykają temat bezpieczeństwa.
Nie zamykają.
Tężnia może być ciekawą i lubianą inwestycją rekreacyjną. Może również zostać uznana przez mieszkańców za wydatek, którego nie potrzebują. To jest już kwestia wyboru priorytetów.
Ale jeśli mamy „rozmawiać o faktach”, potrzebujemy wszystkich faktów.
Nie tylko tych wygodnych dla kandydata.
I nie tylko tych wygodnych dla Urzędu.
Autor: Sebastian Siuzdak | Puls Głogowa
Źródła wykorzystane przy weryfikacji
Komunikat Urzędu Miejskiego w Głogowie Małopolskim z 20 sierpnia 2026 r.
Dokumentacja naboru FEPK.06.01 „Wysoka jakość przestrzeni publicznych na terenie ROF”.
Dokumentacja przetargowa tężni i wodnego placu zabaw w Głogowie Małopolskim.
Bodziacki S., Wolny-Koładka K., „Microbiological Contamination of Brine Feeding a Closed-Cycle Graduation Tower and Its Potential Human Exposure”, Processes, 2023.
Bodziacki S., Wolny-Koładka K., Malinowski M., „Evaluation of Microbial Contamination of the Mist Intended for Inhalation in a Brine Graduation Tower”, Ecological Chemistry and Engineering S.
Bodziacki S., Wolny-Koładka K., „Evaluation of Escherichia coli antibiotic resistance in brine fed to a closed-cycle graduation tower”, Journal of Ecological Engineering, 2025.
Bodziacki S., Wolny-Koładka K., „Closed-cycle brine graduation towers: History, operating principle, and microbiological safety of use”, Journal of Ecological Engineering, 2026.
Rogula-Kozłowska W. i in., „Graduation Towers Impact on the Concentration and Chemical Composition of Ambient Aerosol: A Case Study from Wieliczka Salt Mine in Poland”, Atmosphere, 2022.
