Najpierw przegrane wybory, teraz „Okiem Samorządowca”. Przypadek czy odpowiedź na żółtą kartkę od mieszkańców?

Najpierw wybory uzupełniające i wyraźna porażka kandydatki komitetu burmistrza. Kilka dni później Tomasz Skoczylas zapowiada nowy, regularny cykl „Okiem Samorządowca”, w którym chce tłumaczyć mieszkańcom, jak naprawdę wygląda praca gminy.
Przypadek? Wcześniej przygotowany pomysł? A może po wyborach władze uznały, że trzeba mocniej wyjść do mieszkańców i lepiej tłumaczyć swoje działania?
Tego dzisiaj nie wiemy. Ale kolejność wydarzeń trudno przeoczyć.
W niedzielę 27 września odbyły się wybory uzupełniające do Rady Miejskiej w Głogowie Małopolskim w okręgu nr 1.
Rafał Kozicki z KWW Rozwój i Odpowiedzialność otrzymał 159 głosów, czyli 63,60 proc. Julita Jasińska-Tereba, startująca z KWW Tomasz Skoczylas Gmina dla Mieszkańców, zdobyła 91 głosów, czyli 36,40 proc.
Różnica wyniosła 68 głosów.
Frekwencja osiągnęła 32,35 proc. Z 776 osób uprawnionych wydano 251 kart do głosowania.
Mandat zdobył Rafał Kozicki.
To oczywiście nie były wybory burmistrza i nie głosowała cała gmina. Był to jeden okręg wyborczy i wybór jednego radnego. Nie można więc powiedzieć, że wynik pokazuje opinię wszystkich mieszkańców Gminy Głogów Małopolski.
Nie można jednak także udawać, że politycznie nic się nie wydarzyło.
Kandydatka startowała z komitetu burmistrza i przegrała wyraźnie.
Czy dla samej kandydatki? Czy dla komitetu? A może część wyborców chciała przy okazji pokazać, co myśli o sposobie sprawowania władzy w gminie?
Tego z samego wyniku wyborów nie da się rozstrzygnąć. Każdy wyborca mógł mieć inne powody.
Ale w lokalnej polityce takie wyniki są sygnałem, którego nie sposób zupełnie zignorować.
ŻÓŁTA KARTKA?
Określenie „żółta kartka” może pasować do jednej z interpretacji tego głosowania.
Nie jako ostateczny werdykt nad burmistrzem czy całą radą, bo do tego jedno głosowanie w jednym okręgu zdecydowanie nie wystarcza.
Ale jako sygnał ostrzegawczy dla środowiska sprawującego władzę – już można o tym dyskutować.
Zwłaszcza że kandydatka nie startowała jako osoba niezwiązana z lokalną polityką. Na karcie znajdowała się pod szyldem Gmina dla Mieszkańców, czyli komitetu burmistrza.
I właśnie kilka dni później pojawia się „Okiem Samorządowca”.
BURMISTRZ CHCE TŁUMACZYĆ SAMORZĄD „OD KUCHNI”
W zapowiedzi nowego cyklu burmistrz pisze, że chce pokazywać mieszkańcom, jak naprawdę wygląda praca samorządu – również to, czego zwykle nie widać.
Ma być prostym językiem, bez urzędniczego żargonu, bez niedomówień i bez „lukrowania rzeczywistości”.
Burmistrz chce tłumaczyć między innymi, dlaczego niektóre inwestycje trwają długo, jakie pozwolenia i dokumenty są potrzebne, skąd biorą się pieniądze oraz dlaczego samo posiadanie środków nie oznacza jeszcze, że można następnego dnia rozpocząć budowę.
Nowe publikacje mają pojawiać się w każdą sobotę o godzinie 8:00.
Sam pomysł rozmowy z mieszkańcami i wyjaśniania samorządu jest potrzebny.
Pytanie brzmi jednak: dlaczego właśnie teraz?
CZY NOWY CYKL MA PRZYKRYĆ WYBORCZĄ PORAŻKĘ?
Takie pytanie może się pojawić, patrząc wyłącznie na kalendarz.
Najpierw przegrane wybory komitetu burmistrza. Później nowy cykl komunikacyjny, w którym burmistrz chce szerzej przedstawiać mieszkańcom działania samorządu.
Nie ma jednak podstaw, aby stwierdzić jako fakt, że „Okiem Samorządowca” zostało stworzone specjalnie po to, by przykryć wynik wyborów.
Nie wiemy, kiedy rozpoczęły się przygotowania do tego projektu.
Można za to zasadnie pytać, czy ostatni wynik wyborczy nie pokazał władzom, że część mieszkańców oczekuje innego sposobu komunikacji i większego wyjaśniania podejmowanych decyzji.
Bo tematów do wyjaśnienia nie brakuje.
NIE TYLKO WYBORY. MIESZKAŃCY MAJĄ WIĘCEJ PYTAŃ
W ostatnich miesiącach mieszkańcy gminy mierzyli się choćby ze sprawami dotyczącymi planowania przestrzennego.
Przy pracach nad Planem Ogólnym gmina informowała, że tylko w 2025 roku do urzędu wpłynęło ponad 1600 wniosków o warunki zabudowy.
To temat, który dla wielu osób nie jest urzędową teorią. Od takich decyzji zależy przecież, czy na konkretnej działce będzie można kiedyś wybudować dom.
Do tego dochodzą inwestycje drogowe, remonty, komunikacja, zmiany tras autobusów, inwestycje wodociągowe czy przerwy w dostawach wody związane z pracami na sieci.
We wrześniu mieszkańcy byli informowani między innymi o kolejnych pracach na sieci wodociągowej, czasowych przerwach w dostawie wody oraz zmianach na liniach autobusowych 307 i 312.
To są właśnie sprawy, przy których mieszkańcy chcą wiedzieć nie tylko „co”, ale przede wszystkim „dlaczego”.
Dlaczego coś trwa tak długo?
Dlaczego termin został przesunięty?
Kto odpowiada za konkretną decyzję?
Ile dana inwestycja kosztuje?
Dlaczego wybrano właśnie takie rozwiązanie?
Jak w konkretnych sprawach głosowali radni?
Jeżeli „Okiem Samorządowca” ma rzeczywiście pokazywać samorząd bez lukrowania, to właśnie odpowiedzi na takie pytania będą jego najlepszym sprawdzianem.
BO „OD KUCHNI” TO TAKŻE TRUDNE TEMATY
Pokazywanie samorządu „od kuchni” nie powinno oznaczać tylko tłumaczenia, dlaczego urząd czegoś nie może zrobić szybciej.
To również rozmowa o odpowiedzialności za decyzje.
O kosztach.
O błędach.
O rzeczach, które się udały, ale również o tych, które można było zrobić lepiej.
O stanowisku burmistrza i radnych w sprawach, które budzą emocje mieszkańców.
Jeżeli takie tematy znajdą miejsce w nowym cyklu, będzie to rzeczywiście nowa jakość komunikacji.
Jeżeli natomiast zobaczymy głównie prezentację sukcesów i inwestycji, mieszkańcy sami wyrobią sobie opinię, czym w praktyce jest „Okiem Samorządowca”.
WYNIKU WYBORÓW NIE DA SIĘ COFNĄĆ
Jednego nie zmieni nawet najlepsza komunikacja.
27 września Rafał Kozicki otrzymał 159 głosów, a kandydatka komitetu burmistrza 91.
To fakt.
Czy była to żółta kartka tylko dla kandydatki? Dla całego komitetu? A może również sygnał dotyczący stylu sprawowania władzy przez burmistrza i związanych z nim radnych?
Jedne wybory w jednym okręgu nie dają odpowiedzi na to pytanie.
Dają jednak władzom materiał do zastanowienia.
Dlatego start „Okiem Samorządowca” właśnie kilka dni po wyborach jest interesujący.
Być może to zwykły zbieg terminów.
Być może cykl był przygotowany dużo wcześniej.
A być może władze dostrzegły, że trzeba inaczej rozmawiać z mieszkańcami.
Pierwsze odcinki pokażą najwięcej.
Bo o wartości tego cyklu nie zdecyduje jego nazwa ani ładna grafika.
Zdecyduje to, czy znajdzie się w nim miejsce także na pytania niewygodne.
Autor: Sebastian Siuzdak | Puls Głogowa
